Autorska płyta Mariusza Zawieruchy opowiada o cudzie życia na każdym jego etapie... W oczach Bożych jesteś cudem!

24. Co mówił Jezus o królestwie kamienia

W Piśmie Świętym znajdujemy zapewnienie: „Kto ufa Panu, ten jest bezpieczny” Prz 29,25. Jezus przypominał wielokrotnie o potrzebie ufania Jego obietnicom, zapisanym w Piśmie Świętym: „Pismo nie może być naruszone” J 1,35. Powiedział także: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” Mt 4,4. Czytamy także o człowieku, który zbudował swój dom na skale. Miotały nim wichry i burze, ale nie mogły go zniszczyć, bo był zbudowany na opoce Mt 7,24-27. Jezus powiedział, że swój Kościół zbuduje na opoce, na sobie samym, na żywym słowie, na skale Mt 16,18.

W drugim rozdziale Księgi Daniela jest mowa o historii świata i o królestwie „kamienia”. Proroctwo to zostało wygłoszone na 6 lat przed narodzeniem Chrystusa, po zburzeniu Jerozolimy przez Babilończyków, którzy zabrali mieszkańców tego miasta do niewoli. Wśród nich znalazł się Daniel — młody wówczas człowiek był już natchnionym sługą Bożym, prorokiem. Posługując się nim Bóg odsłonił przyszłość panującemu monarsze — Nebukadnezarowi, który sprawował władzę nad ogromnym obszarem starożytnego świata i był jak gdyby „królem świata”. Jemu to właśnie Król Nieba odsłonił tajemnicę przyszłych wydarzeń. Nebukadnezara tak przeraziło to, co mu się przyśniło, że nie tylko nie zrozumiał snu, ale nawet go nie zapamiętał. Jego urzędnicy i dworzanie byli bezradni, nie umieli niczego wytłumaczyć. Wobec tego postanowił się wezwać Daniela, jednego z pojmanych Judejczyków, który postanowił przypomnieć i wytłumaczyć królowi jego sen.

Daniel modlił się o pomoc i Bóg pomógł mu wyjaśnić sen, który zesłał królowi. Warto przeczytać całą tę historię, która jest opisana dokładnie w drugim rozdziale Księgi Daniela. Spróbujmy ją streścić. Po niepowodzeniu, jakiego doznali filozofowie, astrolodzy i mędrcy babilońscy, którzy nie potrafili odgadnąć, co się śniło królowi, Daniel został postawiony przed obliczem Nebukadnezara. Powiedział wówczas: „Jest jednak Bóg na niebie, który objawia tajemnice i wyjawia królowi Nebukadnezarowi, co się stanie w przyszłych dniach” Dn 2,28. Prorok Boży mógł to śmiało stwierdzić, ponieważ jego poprzednie modlitwy zostały wysłuchane i otrzymał odpowiedź od Boga — znał więc sen i wiedział, co on oznaczał.

Znalazłszy się wśród babilońskich wspaniałości, w mieście rozpusty, mamony i oszustwa, Daniel pozostał wierny Bogu, dlatego teraz powołany został do tego szczególnego zadania. Stanął przed największym monarchą świata jako poseł Najwyższego, aby oznajmić losy tej ziemi.

Jak wyglądała wizja króla? Ujrzał on wielki posąg wykonany z różnych kruszców. Głowa była ze złota, piersi i ramiona ze srebra, biodra i brzuch z miedzi, nogi z żelaza, a stopy z mieszaniny żelaza i gliny. Potem ujrzał Nebukadnezar kamień, który bez udziału człowieka oderwał się od wielkiej góry i spadł, uderzając w nogi posągu, który upadłszy, rozsypał się w proch i został rozwiany przez wiatr. Kamień zaś stał się wielką górą i wypełnił całą ziemię (por. Dn 2,35). Ostatnia część widzenia jest proroctwem o powtórnym przyjściu Chrystusa i założeniu Jego królestwa na ziemi.

Cofnijmy się jednak do wcześniejszej historii. „Ty, królu, miałeś widzenie: Oto olbrzymi posąg stał przed tobą; wielki był ów posąg, potężny jego blask, a straszny jego wygląd” (w. 31). Król natychmiast przypomniał sobie sen ze wszystkimi szczegółami. Oczywiście Bóg kierował tym wszystkim. Nebukadnezar rozmyślał o przyszłości, snuł marzenia, był już bardzo silnym władcą, a jego kraj stał się największą potęgą na ziemi. Stolica — Babilon — była już praktycznie stolicą świata, a zawdzięczała to właśnie jemu! On rozbudował Babilon i przebudował według własnych planów.

Właśnie wtedy, kiedy rozmyślał nad przyszłością, Bóg zesłał mu ten sen. Był to sen o tym, co ma nastąpić. I rzeczywiście, dalszy bieg wypadków historycznych potwierdza to, co zapisano w drugim rozdziale proroctwa Daniela. Prorok mówił więc: „Ty, o królu (...) ty jesteś głową ze złota” (w. 37.38). Król Babilonu jest więc głową ze złota. Innymi słowy, głową ze złota jest sam Babilon. Żaden inny metal nie mógł reprezentować tego państwa, pierwszego światowego mocarstwa w proroctwie, ponieważ Babilon był dosłownie złotym miastem w złotym wieku. Nazywano go „perłą królestw” Iz 13,19. Z pewnością Nebukadnezar poczuł się dumny i zadowolony, kiedy z ust proroka usłyszał, że symbolem jego królestwa jest złoto.

Prorok mówił jednak dalej: „Ale po tobie powstanie inne królestwo, słabsze niż twoje, a potem trzecie królestwo z miedzi, które opanuje całą ziemię” (w. 39). Nadzieje Nebukadnezara na nie kończące się królestwo rozwiały się w jednej chwili. Nie taki był plan Boży. Czy królestwo złota upadło? Co mówi na ten temat historia? Owszem, potwierdza przepowiednię, ponieważ Babilon upadł i na jego obszarze powstawały inne królestwa. Królestwo Medów i Persów było tym, które przedstawiono jako piersi i ramiona ze srebra. Podbiło ono w 539 r. przed Chr. państwo babilońskie. Miałem w mym życiu okazję zwiedzać ruiny starożytnego Babilonu. Autobus dotarł na odległość około 85 km na południe od Bagdadu przedzierając się przez tumany kurzu i bezdroża. Nagle ujrzeliśmy przed sobą wysokie wzgórze. Gdy zbliżaliśmy się, wydawało się nam, że przechodzi przez nie jakby linia, dzieląca wzgórze na część wschodnią i zachodnią. Cóż to mogło być?

Proszę sobie wyobrazić wrażenie, jakiego doznałem, gdy wyjaśniono mi, że spoglądam na mur starożytnego Babilonu! Czytając Pismo Święte, a zwłaszcza Księgę Daniela, już w dzieciństwie pragnąłem zobaczyć jego ruiny. Przecież na dobrą sprawę symbolika całej Biblii oparta jest na dwóch miastach: Jerozolimie i Babilonie. Opowieść o ich dosłownym i symbolicznym, historycznym i duchowym konflikcie ciągnie się aż do czasów końca.

Wkrótce nasz autobus zatrzymał się i wysiedliśmy wraz z przewodnikiem oraz znakomitym, arabskim archeologiem. Wśród tych ruin spędziłem kilka niezapomnianych godzin. Widziałem wielką halę wybudowaną właśnie przez Nebukadnezara, bramy zamykające wejście do miasta od strony Eufratu. Tędy w starożytności biegło dawne łożysko rzeki. Spacerowaliśmy po miejscach, po których kiedyś płynęły okręty. Dziś można tamtędy przejść suchą nogą. Archeolog posługiwał się mapami, wykresami, diagramami i wyjaśniał nam wszystko, co mógł. Coraz lepiej zaczynałem pojmować prawdziwość proroctw Daniela. Zrozumiałem, dlaczego to wielkie miasto, wymienione w trzynastym rozdziale proroctwa Izajasza, nie jest zamieszkałe. „I stanie się z Babilonem, perłą królestw, chlubą i dumą Chaldejczyków, to, co się stało z Sodomą i Gomorą, które zniszczył Bóg. Nigdy już nie będzie zamieszkany inie będzie w nim ludzi po wszystkie pokolenia; żaden Arab nie rozbije tam namiotu ani pasterze nie zatrzymają się tam z trzodami. Lecz dzikie zwierzęta będą tam miały swoje leże, a ich domy będą pełne sów. Mieszkać tam będą strusie i wyprawiać swoje harce kosmacze. Hieny będą wyć w jego pałacach, a szakale we wspaniałych zamkach. Bliski już jest jego czas, a jego dni nie ulegną zwłoce” Iz 13,19-22.

Babilon, najpotężniejsze miasto świata. Babilon — stolica narodu, który wziął w niewolę lud Boży. Babilon poszedł już w zapomnienie. Tylko historycy i archeologowie wygrzebują dowody istnienia pierwszego wymienionego w Biblii królestwa ze złota. Spełniły się słowa Boże wypowiedziane przez proroka Daniela. Na terenie zamieszkałym za dni Izajasza ludzie dzisiaj nie mieszkają. Arabowie nie zakładają tu osad. Ruiny stoją samotne i opuszczone. Podobnie jak Sodoma i Gomora, tak Babilon stał się umarłym miastem. Zostały tylko zwiezione tu przed tysiącami lat cegły i kamienie. A zwożono je z miejsc odległych stąd o setki kilometrów, lądem i rzeką. I cóż pozostało z tych tysięcy cegieł naznaczonych imieniem wielkiego budowniczego, króla Nebukadnezara? Gdy tak rozmyślałem o upadku Babilonu, wróciłem myślą do chwili, kiedy Daniel stał przed potężnym królem, panem Babilonu.

Przypomniałem sobie pieśniarzy izraelskich, którzy zawiesiwszy harfy siedzieli nad strumieniami babilońskimi płacząc i układając żałobne pieśni Ps 137,1.2. Byli tak daleko od ojczystego kraju. Kierowali tęskne spojrzenia na zachód, wspominając miasto i świątynię. Oczekiwali wybawienia. Bóg jednak czuwał nad swym ludem i tutaj. Stwórca dał Nebukadnezarowi wizję przyszłych wydarzeń. Wizję tę objaśnił mu syn podbitego narodu — Daniel. Czego nie mogli dokonać mędrcy babilońscy, tego dokonał izraelski niewolnik, który znał swojego Boga. Przez jego usta przemówił Nieskończony, oznajmiając przyszłość.

Oto wielkie mury, świątynie i pałace, a obok pałaców ciągnące się na wielkich przestrzeniach wiszące ogrody, jeden z cudów świata. O tych ogrodach pisał grecki historyk, Herodot, że zostały zawieszone nad piaskami pustyni.

Przypominam sobie słowa proroka, że po tym królestwie „powstanie inne królestwo” Dn 2,39. Królestwo Nebukadnezara nie było wieczne, nie trwało nawet sto lat. Trochę więcej niż pół wieku później Babilon tonął we krwi, o czym czytamy w piątym rozdziale Księgi Daniela.

Nad Babilonem zapadła noc. Baltazar, ówczesny król Babilonu, pił wtedy wino i ucztował z tysiącami gości. Chociaż nieprzyjaciel otoczył miasto, on czuł się bezpieczny i niedosięgły, ponieważ babilońskie mury chroniły go, jak sądził, od najpotężniejszego nawet wroga. W tym czasie, gdy bawiono się w najlepsze, pijąc wino z poświęconych naczyń, pochodzących ze świątyni jerozolimskiej, zdumionemu królowi ukazała się ręka pisząca na białej ścianie. Oczom przerażonego monarchy ukazały się słowa: „Mene, mene, tekel, uparsin”. Sprowadzono Daniela, który wyjaśnił ich znaczenie: „Bóg policzył dni twojego panowania i doprowadził je do końca (...) jesteś zważony na wadze i znaleziony lekkim (...) twoje królestwo będzie podzielone i oddane Medom i Persom” Dn 5,25-28.

Tak powstała druga potęga światowa, reprezentowana przez srebrne piersi i ramiona posągu ze snu Nebukadnezara. Nie był to jednak koniec historii. Medo-Persja, tyrańska potęga władająca za dni królowej Estery stu dwudziestu siedmioma prowincjami od Indii aż do Etiopii, również nie trwała długo, bohaterski okres panowania tego narodu skończył się. Po nim przyszła kolej na trzecie królestwo, które się miało rozprzestrzenić na całą ziemię. Była to Grecja Aleksandra Wielkiego i jego następców. Jak srebro dla Persów, tak brąz był charakterystyczny dla uzbrojenia greckich żołnierzy — nawet Homer o tym wspomina. Aleksander ze swymi doskonale wyćwiczonymi wojskami rozbił armię Medów i Persów w bitwie pod Gaugamelą w 331 r. przed Chr. Dzięki swym niespodziewanym wypadom, nagłym atakom wojennym i olśniewającym zwycięstwom Aleksander zajaśniał jak gwiazda na firmamencie, jak meteor, którego blask rozjaśnił cały glob ziemski.

Stało się to również dzięki potężnym wpływom cywilizacyjnym, jakie niosły jego podboje, i dzięki hellenizacji ówczesnego świata. Udał się on nawet do Indii i stoczył nad rzeką Indus wielką bitwę, ale jego żołnierze nie chcieli, czy też nie mogli, iść już dalej. Chcąc wracać jak najszybciej do domu, nie zgodzili się na dalekie wyprawy aż do wybrzeży Pacyfiku, ku nieznanym lądom i morzom. Wielki zdobywca musiał wracać na zachód. Dotarłszy

do ruin Babilonu zatrzymał się i próbował rozpocząć ich odbudowę. Jego armia wykonała ogromną pracę przy odbudowie zburzonych domów i budowie nowych. Praca posuwała się naprzód. I wtedy, gdy wszystko wskazywało na to, że odbuduje Babilon, Aleksander Wielki nagle zmarł. Plan ten był sprzeczny z tym, co powiedział Bóg, więc nie mógł się powieść. Wkrótce potem potężne królestwo Aleksandra rozpadło się na cztery części, zaś legiony rzymskie podbiły Macedonię zadając ostateczny cios w bitwie pod Pydną, stoczonej w 168 r. przed Chr.

Przyszła kolej na królestwo z żelaza, Rzym, który rządził niemal całym światem prawie sześćset lat. Nie był to przypadek, że podboje Aleksandra przygotowały grunt do szerzenia się chrześcijaństwa. Rozprzestrzenienie się po całym świecie znajomości języka greckiego, kultury i cywilizacji helleńskiej było tego widocznym przejawem. W ten sposób chrześcijaństwo mogło szerzyć się swobodniej, niż gdyby świat składał się z odizolowanych od siebie państewek. Działalność Aleksandra Wielkiego była poniekąd przygotowaniem świata na przyjście Chrystusa. Można było później głosić ewangelię i Słowo Boże we wszystkich krajach, do których dotarli uprzednio Rzymianie i Grecy.

Rzymskie drogi, łączność pocztowa, administracja i prawo były drugim widocznym dowodem przygotowania świata na przyjście Chrystusa. Po nastaniu rządów rzymskich zapanował na świecie pokój. Jezus nie tylko urodził się pod rzymskim panowaniem, ale i został ukrzyżowany z wyroku władz rzymskich. W Ewangelii Łukasza czytamy: „I stało się w owe dni, że wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisano cały świat” Łk 2,1.

Wiemy, co wtedy nastąpiło. Narodziło się Dziecko — przyszłość i nadzieja świata — Jezus Chrystus, który będzie rządził narodami „laską żelazną” Ap 2,27. Żył więc Jezus, nauczał, czynił cuda, był pojmany przez Żydów

i sądzony przez Piłata — namiestnika rzymskiego, który pozwolił Go ukrzyżować, chociaż uznał Go za niewinnego. Królestwo cezarów sięgało na północy aż po Ren i Dunaj, a na południu po piaski Sahary. Było to największe królestwo świata. Jego najsilniejszą spójnią był rozbudowany system dróg stanowiących dogodne połączenia komunikacyjne oraz administracja i prawo rzymskie. Po tych rzymskich drogach szli w świat pierwsi apostołowie i męczennicy, aby głosić ewangelię. Jednak i Rzym nie trwał wiecznie!

Cóż dzisiaj pozostało z Rzymu? Prorok Daniel przepowiadał przyszłość wybiegając wzrokiem poza upadek „królestwa z żelaza”. „A że widziałeś nogi i palce po części z gliny, a po części z żelaza, znaczy, że królestwo będzie rozdzielone” Dn 2,41. Potężne to królestwo zostało rozbite i podzielone, stopniowo podbijali je barbarzyńcy w czwartym i piątym stuleciu naszej ery. Allemani, Ostrogoci, Wizygoci i plemiona anglosaskie opanowali imperium rzymskie dając początek nowoczesnej Europie. Powstały: Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Belgia, Anglia, słabsze i silniejsze państwa, w zależności od okresu historycznego. Historia potwierdza proroctwo: „A to, że palce u nóg były po części z żelaza, a po części z gliny, znaczy, że królestwo będzie po części mocne, a po części kruche” (w. 42). Proroctwo zapowiada, że wysiłki zjednoczenia narodów zachodniej Europy będą daremne. „Lecz jeden nie będzie się trzymał drugiego” (w. 43). Karol Wielki próbował zjednoczyć prowincje rzymskie, odbudować z powrotem święte rzymskie imperium, ale jego królestwo nie stało się bynajmniej — jak zauważył Wolter — ani święte, ani rzymskie, a poza tym nie było w ogóle cesarstwem.

Próbował tego również dokonać Karol V, ale na skutek niepowodzeń spędził resztę życia w klasztorze, majstrując przy zegarkach. Wielki Napoleon przegrał całą swą kampanię w bitwie pod Waterloo. Kiedy ktoś przestrzegał go, że Opatrzność nie będzie z nim i że powinien zaniechać myśli o rządzeniu światem, cesarz dumnie odpowiedział: „Opatrzność jest po stronie tego, kto ma najcięższą artylerię”. Miał on rzeczywiście wyborowe wojska i najcięższą artylerię, ale niespodziewanie w czerwcu spadły ulewne deszcze i artyleria ugrzęzła w błocie. Wspaniała kawaleria również nie miała pola do działania. Znamy zresztą dobrze przebieg bitwy pod Waterloo. Co może zdziałać człowiek przeciwko temu, co powiedział Bóg: „Nie będzie się trzymał jeden drugiego”.

Później cesarz Wilhelm II zamierzał stworzyć królestwo czy cesarstwo obejmujące całą zachodnią Europę. Hitler również głosił, że jego „Reich” przetrwa tysiąc lat.

Nikt dotychczas nie był w stanie scalić podzielonego przed wiekami Rzymu. Wysiłki te kończyły się zawsze fiaskiem. Członkowie rodzin królewskich zawierali związki małżeńskie tylko w swoim kręgu (angielska królowa Wiktoria nazwana została nawet „prababką Europy”). Praktycznie wszystkie rodziny królewskie w Europie były już przed I wojną światową związane więzami krwi. Ligi, traktaty, przymierza czy związki nie doprowadziły do zjednoczenia Europy w cesarstwo na wzór rzymski. Nie zapominajmy, że drugi rozdział proroctwa Daniela jest również częścią Pisma Świętego. Proroctwo to ujmuje rozwój wydarzeń od czasów króla Nebukadnezara aż do wiecznego królestwa Chrystusa.

Spytacie, czy jesteśmy tego pewni... Oczywiście! Posłuchajcie: „Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone (...) zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki” (w. 44). To jest właśnie królestwo kamienia. W wizji króla była góra, od której oderwał się kamień bez pomocy rąk ludzkich i uderzył w stopy, skruszył cały posąg w proch i rozwiał go, „stał się wielką górą i wypełnił całą ziemię” (w. 35). Nadchodzące królestwo będzie więc następstwem boskiej, a nie ludzkiej interwencji, będzie bezpośrednio Bożym dziełem.

Czytamy słowa apostoła Pawła: „Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny” 2Kor 5,1. Wniosek jest oczywisty — będzie to Królestwo Boże.

W Starym Testamencie spotykamy często określenie „kamień” lub „skała”. Odnosi się ono do mającego przyjść Mesjasza. W Rdz 49,24 jest On nazwany Opoką Izraela. Izajasz zwie Go „kamieniem węgielnym” Iz 28,16. W Nowym Testamencie w Ewangelii Łukasza znajdujemy takie słowa Jezusa: „Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym” Łk 2,17. A w Dziejach Apostolskich czytamy: „On to jest owym kamieniem odrzuconym przez was, budujących, On stał się kamieniem węgielnym. I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” Dz 4,11.12.

Jezus, odrzucony przez swój własny naród, był kamieniem węgielnym nie rozpoznanego przez Izraelitów królestwa. Upadek tego kamienia i zniszczenie posągu w wizji Nebukadnezara obrazuje powtórne przyjście na ziemię Chrystusa, który jest tym kamieniem — w majestacie i chwale. Jest to zgodne ze słowami Chrystusa i apostołów. „A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale swojej i wszyscy aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały” Mt 25,31. Mówiąc o tym samym wydarzeniu apostoł Paweł stwierdza: „Zaklinam cię tedy przed Bogiem i Chrystusem Jezusem, który będzie sądził żywych i umarłych, na objawienie i Królestwo jego; głoś słowo (...)” 2Tm 4,1.2.

I rzeczywiście, w czasie powtórnego przyjścia Chrystusa obecne królestwa ziemskie staną się Jego królestwami. Czytamy o tym w Księdze Objawienia: „Panowanie nad światem przypadło w udziale Panu naszemu i Pomazańcowi jego i królować będzie na wieki wieków” Ap 11,15.

Części rozbitego cesarstwa rzymskiego nie dadzą się już więc połączyć w jakąś nowoczesną namiastkę starożytnego Rzymu, ale terytorialnie staną się częścią wiecznego królestwa chwały Chrystusowej, które nie będzie miało końca. Złoto, srebro, miedź, żelazo, glina usunięte zostaną przez niezniszczalny kamień.

„Kamień” nie tylko napełni całą ziemię, ale i królestwo Boże „nie przejdzie na inny lud (...) samo ostoi się na wieki” (w. 44). A więc królestwo, które założy Chrystus, będzie wieczne, nie będzie w nim zmian dynastycznych, bo będzie ono królestwem Chrystusa, „Kamienia” odrzuconego niegdyś przez budujących.

Możemy zapytać: Jak rozległe będzie to królestwo Chrystusa? Daniel mówi, że obejmie ono całą ziemię, i zapewnia: „Sen jest prawdziwy, a wykład jego pewny” (w. 45). Potężnym argumentem prawdziwości Pisma Świętego jest przegląd wydarzeń historycznych aż do dziejów współczesnych państw Europy. Babilon był i upadł. Medo-Persja przeminęła. Po Grecji pozostały ruiny. Pozostał Partenon, Platon i Arystoteles. Rzym doszedł do światowej potęgi, podlegały mu liczne narody. Jego stolicę zwano „wiecznym miastem”, ale nie było ono wieczne. Imperium rzymskie rozpadło się, wyłoniło się z niego stopniowo oblicze współczesnej Europy, takie, jakie widzimy dzisiaj. A jutro? Jutro przyjdzie do nas Król, Jedyny, którego prorok Izajasz nazwał „Bóg mocny, Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju” Iz 9,5. Jego Królestwo nie będzie miało końca ani granic. Będzie królestwem ogólnoświatowym, wiecznym i pełnym chwały Bożej.

Przedmiotem rzeczywistym i najważniejszym tego proroczego obrazu przyszłości i całej wizji jest sam Jezus Chrystus, „kamień, który odrzucili budowniczowie”. Cała historia to Jego historia. Bernard Shaw pisał po zakończeniu I wojny światowej: „Jedynym człowiekiem, który wyszedł z wojennych zmagań z poprawioną reputacją i z podniesionym czołem okazał się Jezus Chrystus”. Dlaczego? Dlatego, że był On tym, który „sprawiedliwie sądzi i sprawiedliwie walczy”. Dokonał odkupienia ludzkości.

Gdy czytamy to wielkie proroctwo Daniela wygłoszone na pięćset lat przed przyjściem Chrystusa na świat, przypominają nam się słowa z Mt 22,42: „Co sądzicie o Chrystusie?”

A oto co powiedział sam Chrystus, używając w stosunku do siebie symbolu kamienia: „Każdy, kto by upadł na ten kamień, roztrzaska się, a na kogo by on upadł, zmiażdży go” Łk 2,18. Czy chcecie rozbić swoje „ja” upadając na ten kamień, czy też wolicie, by On upadł na was i zmiażdżył was?

Królestwo Chrystusa w końcu nastąpi i trwać będzie zawsze. Musimy już teraz, już obecnie, poznać Chrystusa, aby w pokoju i miłości spotkać się z Nim, gdy przyjdzie. On bowiem, Król wieków, pragnie być królem naszych serc, królem także i twojego serca! Otwórzmy Jezusowi Chrystusowi drzwi naszych serc. To o Nim mówią wszyscy prorocy, że „nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” Dz 4,12. Niech Jezus Chrystus będzie dla nas od dziś Zbawicielem i Odkupicielem. Módlmy się do Niego: „Przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja” Mt 6,10.